uśmiechnięta para na hamaku, sesja plenerowa w meksyku

Praca na wakacjach – chyba oszalałam!

Myślę, że wiele osób jadąc na wakacje planuje zupełnie odcięcie się od pracy i codziennych obowiązków. Ja uważam, że to mega zdrowe podejście! Nawet gdy lubimy swoją pracę, warto na parę dni uwolnić głowę od codziennej rutyny. Chyba tylko taka opcja pozwala w pełni odpocząć i cieszyć się chwilą.

Jednak ja mam z tym pewien problem, bo na każde wakacje zabieram aparat. Każde. To nic, że zawsze dźwigam w plecaku (a teraz mój chłopak dźwiga hihi) dodatkowe kilka kilogramów – zdjęcia muszą być! Na nic nie przydaje się tłumaczenie, że telefonem też zrobimy super ujęcia. Dla mnie nie i koniec. Nas dwoje i aparat – zawsze w trójkę na wakacjach!

Nieoczekiwany splot wydarzeń

Przed ostatnim wyjazdem trochę się wahałam czy zabierać aparat ze sobą. Przeszło mi przez głowę, że może faktycznie telefon wystarczy. I bardzo dobrze, że ta myśl nie została w mojej głowie na dłużej! Myślę, że do końca życia bym sobie tego nie wybaczyła. Dlaczego? Efekt zobaczycie poniżej 😉

Anię i Pawła poznaliśmy zupełnie przypadkiem, w hotelowej recepcji, dzięki małym niedogodnościom, które nas spotkały. Wtedy była to dla mnie lekko nerwowa sytuacja, a teraz myślę sobie, że jeśli nie taka kolei wydarzeń to pewnie w ogóle byśmy się nie spotkali! 

Sesja plenerowa w Meksyku

Powiem szczerze, że miałam takie małe marzenie żeby zrobić sesję na plaży, przy zachodzącym słońcu. Chociaż w moich marzeniach to była raczej polska plaża, np. moja ulubiona – Gdynia Orłowo. Nie sądziłam, że taką sesję uda się zrealizować, ale… w Meksyku! I to z takimi cudnymi zakochańcami!

Tulum o zachodzie słońca

Realizacja sesji plenerowej w Meksyku to była po prostu czysta przyjemność. Co więcej, Ania i Paweł wspaniale wczuli się w klimat. Twierdzili, że bardzo się stresują, ale trudno było mi w to uwierzyć, bo dawno nie widziałam tak rozluźnionej i pozytywnie zakręconej pary 😉 Były tańce na plaży, dużo uśmiechu, a nawet skoki jak w Dirty Dancing’u! 

Słońce zachodziło powoli, a na plaży byliśmy praktycznie sami. Naszymi towarzyszami były jedynie małe aguti, które co chwilę przebiegały obok mojej pary siedzącej na piasku. Piękniejszej sesji nie mogłam sobie wymarzyć!

PS. Widzieliście już miejską sesję narzeczeńską z Wrocławia? Jeśli nie to zapraszam tutaj. Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba!

PS2.  A jeśli nie znudziły się Wam jeszcze zdjęcia z Meksyku to na moim instagramie, w zapisanych insta stories znajdziecie dodatkowe ujęcia z naszej podróży. Wystarczy kliknąć > tutaj.

 

uśmiechnięta kobieta, sesja plenerowa w meksyku

para siedzaca na hamaku, sesja plenerowa w meksyku

para na tle palm, sesja plenerowa w meksyku

portret pary czarno biały, sesja plenerowa w meksyku

para skacze na plaży, sesja plenerowa w meksyku

sesja plenerowa w meksyku

portret kobiety, sesja plenerowa w meksyku

para na plaży, sesja plenerowa w meksyku

sesja plenerowa w meksyku

para siedząca na plaży, sesja plenerowa w meksyku

sesja plenerowa w meksyku

portret kobiety i mężczyzna, sesja plenerowa w meksyku

kobieta i mężczyzna na plaży, sesja plenerowa w meksyku

para siedząca na hamaku, sesja plenerowa w meksyku

para tańczy na plaży, sesja plenerowa w meksyku

para stojaca pod palmami na plazy, sesja plenerowa w Meksyku

portret kobiety, sesja plenerowa w meksyku

romantyczny portret ze słońcem w tle, sesja plenerowa w meksyku